piątek, 17 grudnia 2010

Własne M.

Tak ja w tytule mam wielkie marzenie - a mianowicie mamy - całą rodzinką marzymy o własnym mieszkaniu. Aktualnie mieszkamy kątem u moich rodziców. Cała nasza trzyosobowa rodzina zajmuje  jeden pokój - 12 m kwadratowych. W naszym pokoju jest nasze duże łoże, Klaudii łóżeczko, biurko ze sprzetem komputerowym, nasza szafa i komoda Klaudii. Poza tym wszelkiej maści "dobytki" moje i S. oraz zabawki Klaudii. Wszystko piętrzy się jedno na drugim. Brakuje mi oddechu i swobody. Męczymy się tak już prawie od 4 lat. W początkowej wersji gdy podjeliśmy decyzję o wspólnym mieszkaniu "nasz" pokój był jedynie naszą przechowywalnią. Dzień nas wyganiał, nocą wracalismy. Teraz jest zupełnie inaczej. Z rodzicami różnie bywa. Raz lepiej - raz gorzej. Raz mam ochotę spakowac torby, wząśc dziecie pod pachę i iśc gdzie pieprz rośnie, a czasami jest wręcz sielsko - anielsko - choc w zasadzie nie pamietam kiedy tak było ostatnio... Oczywiscie jest inny wybór. Przeprowadzic sie do teściowej i miec też jeden pokoik w towarzystwie 2 ogromnych psów, masy sierści i braku wanny lub prysznicu.  Z deszczu pod rynnę.... Moja babcia mieszka sama w sporym mieszkaniu które już dawno temu opisała na mnie pod warunkiem że wprowadzę się tam dopiero po jej śmierci. Także zostaje nam czekac??? Czekac ale na co??? O nie ja czekac na czyjąś śmierc nie będę!!! Także jesteśmy w punkcie ZERO!!! Można by było coś wynając ale srodków pieniężnych nam nie wystarczy - ale to długa historia... Na pewno o niej  jeszcze opowiem....
Póki co pozostaje nam cieszyc się kazdym dniem spedzonym razem. Ja S. i Klaudia tworzymy szczęśliwą i kochającą się rodzinę a to najważniejsze. Jestem pełna nadzieii że reszta się jakoś ułoży....

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Pierniczki...

Po raz pierwszy w życiu upiekłam pierniczki!!! Cóż bez pomocy mojej Klaudusi to na pewno by mi nie wyszły hihi:)))) Młoda palila sie do pomocy w wycinaniu piernikowych kształtów. Wyszły cudnie. A smakują... mmmm...Pycha!!!  Tak więc piernikowy mroźny dzień zaliczamy do udanych:)
Poza tym dziecko weszło mi w etap grzebania w szufladach. Szuka "skarbów" szczególnie w kuchennych szufladach i szufladeczkach robiąc przy tym nieziemski bałagan.  A mamuśka biega ze szmatą i sprząta, sprząta, sprząta.... hihi:)))

niedziela, 12 grudnia 2010

Oko w oko z ...

Nasza córcia dziś po raz pierwszy w swoim życiu spotkała Pana o którym tyle słyszała i który niedawno zajrzał do jej bucika, Pana którego podobizna wisi na ścianie i na karniszy. Pana o którym mama snuje tysiące opowieści i na którego czeka się z podekscytowaniem prawie cały grudzień. Tak tak mowa o Mikołaju :) W centrum handlowym odbywały się spotkania z ów postacią na których nie zabrakło oczywiście naszej gwiazdy. Najpierw mina niepewna, przez chwilę miałam wizję rozkyczanego dziecka ale Pan Mikołaj cieplutkim głosem powiedziął oj jak Mikołaj kocha takie malutkie dzieci i wręczył Klaudusi 2 cukierki. No i trach - nastąpiło przełamanie lodów. Dziecko uśmiechniete a wręcz szczęśliwe:) Odeszliśmy od Mikołja kilka kroków, córa poczuła się pewnie więc krzyczy "kołaju kołaju lala!!!" No cóż, rzecz wiadoma. Pod choinką nie może zabraknąc wymarzonej lali :))) Ach jak cudnie byc takim małym człowiekiem i z wypiekami na twarzy patrzec w oczy miłemu dziadziusiowi w czerwonym kubraczku... A jeszcze lepiej jest byc rodzicem i widziec ta iskrę w oku i zaparty  dech podczas otwierania świątecznych podarków... Już czuję magię tegorocznych świąt:))))

sobota, 11 grudnia 2010

Początek - początków...

Zaczynamy, a właściwie zaczynam po raz kolejny życie w wirtualnym świecie. Mam nadzieję że się tutaj odnajdę i że będę miała mnóstwo tematów do opisania i obgadania. Blog będzie poświęcony mojemu najwięszemu szczęściu - córci a także  codzennemu życiu naszej małej rodzinki:)