Po raz pierwszy w życiu upiekłam pierniczki!!! Cóż bez pomocy mojej Klaudusi to na pewno by mi nie wyszły hihi:)))) Młoda palila sie do pomocy w wycinaniu piernikowych kształtów. Wyszły cudnie. A smakują... mmmm...Pycha!!! Tak więc piernikowy mroźny dzień zaliczamy do udanych:)
Poza tym dziecko weszło mi w etap grzebania w szufladach. Szuka "skarbów" szczególnie w kuchennych szufladach i szufladeczkach robiąc przy tym nieziemski bałagan. A mamuśka biega ze szmatą i sprząta, sprząta, sprząta.... hihi:)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz