niedziela, 12 grudnia 2010
Oko w oko z ...
Nasza córcia dziś po raz pierwszy w swoim życiu spotkała Pana o którym tyle słyszała i który niedawno zajrzał do jej bucika, Pana którego podobizna wisi na ścianie i na karniszy. Pana o którym mama snuje tysiące opowieści i na którego czeka się z podekscytowaniem prawie cały grudzień. Tak tak mowa o Mikołaju :) W centrum handlowym odbywały się spotkania z ów postacią na których nie zabrakło oczywiście naszej gwiazdy. Najpierw mina niepewna, przez chwilę miałam wizję rozkyczanego dziecka ale Pan Mikołaj cieplutkim głosem powiedziął oj jak Mikołaj kocha takie malutkie dzieci i wręczył Klaudusi 2 cukierki. No i trach - nastąpiło przełamanie lodów. Dziecko uśmiechniete a wręcz szczęśliwe:) Odeszliśmy od Mikołja kilka kroków, córa poczuła się pewnie więc krzyczy "kołaju kołaju lala!!!" No cóż, rzecz wiadoma. Pod choinką nie może zabraknąc wymarzonej lali :))) Ach jak cudnie byc takim małym człowiekiem i z wypiekami na twarzy patrzec w oczy miłemu dziadziusiowi w czerwonym kubraczku... A jeszcze lepiej jest byc rodzicem i widziec ta iskrę w oku i zaparty dech podczas otwierania świątecznych podarków... Już czuję magię tegorocznych świąt:))))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz