sobota, 16 czerwca 2012

Moje babeczki:)

Dziewczyny mi rosną a ja rozkwitam w swoim macierzyństwie. Siły mam tyle co chyba nigdy dotąd, na spacery idę z głową zadartą w chmury z tej dumy - moje córy - moje dwie wspaniałe córeczki!!! Cały maj męczyła nas ospa. Moja trzymiesięczna córa i ja zniosłyśmy to najgorzej. Trzylatka śpiewająco, nic jej nie dokuczało a nic. Ech. A przed nami lato lato lato!!!!

wtorek, 28 lutego 2012

WYGRAŁAM!!!

Walka wygrana!!! Jestem mamą dwóch córeczek 3 letniej i 4 dniowej!!! Szczęście - aż tyle dobrego mnie w życiu spotkało... :))) Chwilo trwaj wiecznie!!!

niedziela, 25 września 2011

Widziałam i słyszałam - nasze całe 122 gramy szczęścia :) Choć życie daje nie źle w kość i to nie raz nie dwa istnieje jednak na tym świecie i taka zależność  - raz słońce raz deszcz. Nasze maleństwo to takie słoneczko co przebija się silnymi i ciepłymi promieniami przez zachmurzone i zapłakane niebo. Tak się cieszę - pojawiło się w odpowiednej chwili, czasie:) Daje mi tyle nadziei na lepsze! Nadal leżę, leków troszeczkę mniej, więcej siły mi wraca. Ostatnio oglądam z zamiłowaniem te maleńkie ubranka, bodziaki, kafaniki i rozpływam się... 
Aby do marca :)))

piątek, 16 września 2011

nowe nadzieje...

Nie pisałam - powód banalnie prosty - zapomniałam hasła a nie mogłam go odzyskać... Hm, może to nawet i lepiej cięzki okres za mną... teraz wierzę , że będzie dobrze już tylko dobrze:) Wreszcie znów jestem w ciąży!!!! Udało się - huuura:) Ale łatwo nie było - miesiac krwawiłm, leżałam plackiem, brałam leki... Dałam radę, dobrnęłam na dzień dzisiejszy do końcówki 15 tc. musi być dobrze i już, wiem to. 
A Klaudia to cały moj świat i kto by pomyślał że niedawno skończyła 2,5 roku wydaje się że znam ją od wieków...
Łaaaaaaa... szczęśliwa jestem :)

środa, 16 lutego 2011

Zmęczona...

Czuję się zmeczona, przytłacza mnie wszystko, po raz kolejny I kreska zamiast II, moja mama doporowadza mnie do szału, ech gdyby nie moja córcia chyba bym oszalała.... Ostatnio nie ma dnia abym nie dziękowała Bogu za mój cud za mój skarb największy - za nią:) Nigdy wcześniej nie wiedziłam że gdy człowiek czuje się tak że głowę pod koła tira z chęcią by położył a ma taki malutki skarb w domu to serce rośnie. Gdy ostatnio popłakałm się ot tak z bezsilności moja córcia podeszła wytarła mi łzy i mówi "mami oć lalala" i wyciągneła mnie potańczyć, poskakać, poszaleć i od razu poczulam się lepiej. Marzę o tym aby być dobrą matką, aby moja córka mogła mi o wszystkim powiedzieć, aby miała we mnie nie tylko matkę ale  i przyjaciółkę. Och ile bym dała żebym ja tak miała. Moja mama ze mnie szydzi, źle mnie traktuje i choć ma mnie jedną czasami wydaje mi się że wcale mnie nie kocha, wiecznie krytykuje, traktuje jak 3 latkę. A tak bardzo chciałabym aby mnie przytuliła ot tak, powiedziała że kocha, że rozumie, że wspiera. Ach... Czekam dnia kiedy zamieszkamy już tylko we trójkę. Ja i moja mała cudowna rodzina. I będzie tak jak to sobie wymarzyłam. Będzie pięknie!!!

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Witaj Nowy Roku!!!

Nowe plany, nowe nadzieje, nowe marzenia...
Uwielbiam początek roku. Staram się otwierać nową czystą kartę swojego życia, zabieram ze sobą te dobre wspomnienia i snuje plany na dalsze dni, tygodnie, miesiące... Ciekawa jestem co też nam życie przyniesie w nowym roku??? Mam nadzieję że oszczędzi nam złe wydarzenia... 
Ostatnimi czasy nasz związek przeszedł metamorfozę, wzmocnił się i jest na prawdę świetnie. Tak bardzo się ciesze. Myślę że to magia świąt - tak świąt. Ostatnio właśnie w wigilię pokłóciliśmy się i wyłożyliśmy kawę na ławę. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, wszystkie nerwy, złości i to co nam w tej drugiej połówce dokucza. No i stało się. Nastała poprawa a raczej zmiana o całe 360 stopni. Oboje staramy się bardzo. Widzę że S. częściej i chętniej spędza wolne chwile z córą, że pokazuje jej nowe zabawy lub dołącza do nich. Bardzo ale to bardzo mnie to cieszy. A nasze młode odwzajemnia to i tak słodko się wtula do S. mówiąc "tati" :) Ja zaś nie czepiam się o błachostki staram się więcej uśmiechać i doceniać każdą chwilę spędzoną razem. Na prawdę jest dobrze ba celująco i marze oby między nami było tak zawsze!!!

piątek, 17 grudnia 2010

Własne M.

Tak ja w tytule mam wielkie marzenie - a mianowicie mamy - całą rodzinką marzymy o własnym mieszkaniu. Aktualnie mieszkamy kątem u moich rodziców. Cała nasza trzyosobowa rodzina zajmuje  jeden pokój - 12 m kwadratowych. W naszym pokoju jest nasze duże łoże, Klaudii łóżeczko, biurko ze sprzetem komputerowym, nasza szafa i komoda Klaudii. Poza tym wszelkiej maści "dobytki" moje i S. oraz zabawki Klaudii. Wszystko piętrzy się jedno na drugim. Brakuje mi oddechu i swobody. Męczymy się tak już prawie od 4 lat. W początkowej wersji gdy podjeliśmy decyzję o wspólnym mieszkaniu "nasz" pokój był jedynie naszą przechowywalnią. Dzień nas wyganiał, nocą wracalismy. Teraz jest zupełnie inaczej. Z rodzicami różnie bywa. Raz lepiej - raz gorzej. Raz mam ochotę spakowac torby, wząśc dziecie pod pachę i iśc gdzie pieprz rośnie, a czasami jest wręcz sielsko - anielsko - choc w zasadzie nie pamietam kiedy tak było ostatnio... Oczywiscie jest inny wybór. Przeprowadzic sie do teściowej i miec też jeden pokoik w towarzystwie 2 ogromnych psów, masy sierści i braku wanny lub prysznicu.  Z deszczu pod rynnę.... Moja babcia mieszka sama w sporym mieszkaniu które już dawno temu opisała na mnie pod warunkiem że wprowadzę się tam dopiero po jej śmierci. Także zostaje nam czekac??? Czekac ale na co??? O nie ja czekac na czyjąś śmierc nie będę!!! Także jesteśmy w punkcie ZERO!!! Można by było coś wynając ale srodków pieniężnych nam nie wystarczy - ale to długa historia... Na pewno o niej  jeszcze opowiem....
Póki co pozostaje nam cieszyc się kazdym dniem spedzonym razem. Ja S. i Klaudia tworzymy szczęśliwą i kochającą się rodzinę a to najważniejsze. Jestem pełna nadzieii że reszta się jakoś ułoży....