Widziałam i słyszałam - nasze całe 122 gramy szczęścia :) Choć życie daje nie źle w kość i to nie raz nie dwa istnieje jednak na tym świecie i taka zależność - raz słońce raz deszcz. Nasze maleństwo to takie słoneczko co przebija się silnymi i ciepłymi promieniami przez zachmurzone i zapłakane niebo. Tak się cieszę - pojawiło się w odpowiednej chwili, czasie:) Daje mi tyle nadziei na lepsze! Nadal leżę, leków troszeczkę mniej, więcej siły mi wraca. Ostatnio oglądam z zamiłowaniem te maleńkie ubranka, bodziaki, kafaniki i rozpływam się...
Aby do marca :)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz